Operator filmowy Mike deGruy oraz australijski producent filmowy Andrew Wight pracowali nad nowym filmem dokumentalnym. Do przemieszczania się wykorzystywali helikopter. Niestety podczas jednego lotu, ich maszyna stanęła w płomieniach tuż po starcie.
W oświadczeniu Camerona czytamy, „Mike i Andrew byli dla mnie jak rodzina. To moi przyjaciele i prawdziwi badacze, którzy robili niezwykłe rzeczy i docierali do miejsc wcześniej nieodkrytych przez człowieka.”
„Zginęli robiąc to, co najbardziej kochali. Zmierzali nad morze, by rozpocząć nową, bardzo trudną ekspedycję. Ciężkie próby i mozolna praca, by osiągnąć coś, czego nikt wcześniej nie dokonał, były dla nich definicją dobrej zabawy. Byli pełnymi pasji gawędziarzami, których charakteryzowało poczucie humoru, empatia, optymizm i odwaga. Ich śmierć to ogromna strata dla świata badań podwodnych i przemysłu filmowego.”
Obaj mężczyźni współpracowali z Cameronem. Zdobywca nagrody Emmy, DeGruy, specjalizował się w zdjęciach podwodnych, a Wight napisał scenariusz i wyprodukował film 3D pt. „Sanctum” z 2011 roku, którego drugim producentem był właśnie Cameron.
„Andrew był uprzejmy i lojalny. Kochał życie i dobrą zabawę”, dodaje reżyser filmu „Avatar”. „Wszystko dokładnie planował i każdego dnia przypominał członkom swojego zespołu o zasadach bezpieczeństwa. Okrutną ironią jest to, że zmarł podczas lotu helikopterem. To była jego druga natura, tak jak dla większości ludzi jest nią jazda samochodem.”






































