Strona główna Program Magazyn Filmy i seriale Video | O HBO HBO GO Zamów teraz | Rejestracja Logowanie
Logowanie
Anuluj
Zaloguj sie do serwisu HBO

Jeżeli posiadasz już konto wpisz nazwę użytkownika i hasło i w pełni korzystaj z serwisu HBO

Zaloguj się Zapomniałem hasła
Zaloguj się z konta na Facebooku

Jeśli posiadasz konto na Facebooku możesz automatycznie założyć konto w serwisie HBO. Wystarczy, że klikniesz poniższy przycisk, a będziesz mógł się cieszyć pełnią możliwości serwisu HBO!

Rejestracja
Anuluj

Witamy w serwisie HBO Polska!

Dlaczego warto się zarejestrować?

Dopasuj serwis do siebie: stwórz listę twoich ulubionych programów, artykułów i materiałów video, ustaw powiadomienia, a także zapoznaj się z recenzjami filmów, które chcesz zobaczyć. Wyjątkowa oferta dla Ciebie: włącz się w wydarzenia specjalne, bierz udział w konkursach, grach i quizach i zdobywaj atrakcyjne nagrody. Twoja opinia jest dla nas ważna! Komentuj, włącz się w dyskusję, głosuj na najlepsze i najgorsze filmy, spieraj się z naszymi ekpertami.


Wypełnij poniższy formularz

zarejestruj się
    Możesz się także zalogować za pomocą swojego konta na Facebooku!
Dzisiaj w HBO:
20:20 I Love You Phillip Morris 22:00 Camelot, odc. 1 22:50 Camelot, odc. 2
Artykuły
Karolina Korwin-Piotrowska o Spartakusie

Karolina Korwin-Piotrowska o Spartakusie

A A
Seks i przemoc. To się sprzedaje. To ludzie lubią, choć nie zawsze się do tego przyznają. Taka prawda. Coś o tym wiem, bo trochę filmów w życiu oglądałam. Seks na zmianę z przemocą, okraszony wielkimi emocjami, jest w nowym, telewizyjnym serialu „Spartakus: Krew i piach”.

To ludzie lubią, choć nie zawsze się do tego przyznają. Taka prawda. Coś o tym wiem, bo trochę filmów w życiu oglądałam. Seks na zmianę z przemocą, okraszony wielkimi emocjami, jest w nowym, telewizyjnym serialu „Spartakus: Krew i piach”. Przyznam, że podchodziłam do oglądania tego serialu ze sporym dystansem. Nie każdy bowiem umie pokazywać takie historie na ekranie, bo istnieje niebezpieczeństwo zawężenia ich właśnie do seksu i przemocy, co je zafałszowuje. Serial „Rzym”, który jest genialny, wydawał się być tym jedynym, współczesnym i udanym podejściem do historii antycznej. Mam w pamięci też pamiętną wersję historii Spartakusa, nakręconą w 1960 przez Stanleya Kubricka. Powstał wtedy wspaniały film, choć wiele na to na początku nie wskazywało, bo pierwszy reżyser filmu, Anthony Mann, został zwolniony z hukiem przez jego producenta i głównego gwiazdora - Kirka Douglasa. Ale, jak mawiają, „pierwsze koty za płoty” i skończyło się na kilku Oscarach i wielkim sukcesie kasowym. Zasłużonym, bo to kawał kina, na którym można uczyć się rozumienia słowa „epopeja”. Obok Douglasa grali min. Laurence Olivier, Peter Ustinov, Jean Simmons. Wielkie sławy ówczesnego kina i świetni aktorzy.

Tak więc po Kubricku, z sentymentem do dawnego kina, zasiadłam do oglądania nowej, telewizyjnej wersji tej historii. I przyznaję, zatkało mnie. Kompletnie.

Po pierwsze: język. Wulgarny, momentami knajacki, baaardzo mocny. Na początku szokuje, ale jeśli dzisiaj żołnierze raczej nie porozumiewają się między sobą językiem zbyt literackim, to antyczni wojacy tym bardziej nie mówili do siebie poezją, tylko językiem momentami zalatującym gwarą spod budki z piwem. Językiem pełnym niecenzuralnych słów, emocjonalnym, prostym, czasem za bardzo. Postacie w „Spartakusie” mówią językiem współczesnym, takim, jaki często słyszymy na co dzień, na przykład w amerykańskich filmach akcji czy serialach. Po pierwszym szoku, przyzwyczajamy się do tej konwencji, zapewniam.

Po drugie: seks. Mocny. Zmysłowy. Piękny. Ładniej pokazany niż w serialu „Rzym”, zdecydowanie. Pełen emocji tak dużych, że nie dziwimy się ani przez moment tęsknocie Spartakusa do żony. Seks między kobietą i mężczyzną, mężem i żoną, jest pokazany odważnie, w różnych konfiguracjach, także przy udziale niewolników, co dla niektórych może być zbyt szokujące. Ale dziś nawet dziecko wie, że czasy rzymskie nie należały do zbyt cnotliwych, a niewolników traktowano instrumentalnie. Także jeśli chodzi o seks… Pojawia się niepokojąca zmysłowość także w podtekstach męsko - męskich. Te zresztą były też obecne w wersji Kubricka, choć na początku, ze względu na stróży moralności, zostały wycięte.

I po trzecie - sfera wizualna, która rzuca na kolana. Jeśli ktoś był pod wrażeniem filmu „300” zrozumie, co mam na myśli. To, co widzimy na ekranie nawiazuje do tej stylistyki w powalający sposób. Każdy odcinek kosztował podobno około 2 milionów dolarów. To widać. Chwilami oglądamy ruchomy komiks, szczególnie w scenach walki, a bryzgająca obficie na prawo i lewo krew oraz latające w powietrzu ludzkie szczątki robią tym większe wrażenie. Dołączmy do tego mocną muzykę, zdecydowanie współczesną i jest wstrząsająca całość, nie tylko dla tych, co mają mocne nerwy. Bo to jest bardzo brutalny film, gdzie częściej słychać szczęk łamanych kości i jęki umarłych niż słodkie słówka. Jeśli ktoś więc szuka romantycznej opowieści o kwiatkach i motylkach, będzie zawiedziony, delikatnie mówiąc. Ale jeśli ktoś szuka atrakcyjnie wizualnie męskich i żeńskich ciał, a do tego dobrych aktorów, będzie zadowolony, nawet jeśli historia go nie wciągnie.

Główny bohater, Spartakus - Andy Whitfield, na początku wygląda jak długowłosy, lekutko brutalny i napakowany, ale szlachetny rockowy wokalista z kręgu death metal. Potem, na skutek zwrotu akcji, traci swoje fryzjerskie walory, ale w niczym, w przeciweństwie do mitycznego Samsona, nie umniejsza to jego fizycznej siły i nie osłabia morale. Przeciwnie, jakby stał się ilustracją tezy, że regularne obcinanie włosów daje krzepę. Założę się, że Whitfield, który po wygranej walce z nowotworem, stanął na planie drugiej serii, stanie się idolem, a jego zdjęcia w wersji przed i po wizycie u fryzjera będą ozdobą niejednego komputera, o ścianie w dziewczęcym pokoju nawet nie wspomnę… Whitfield to także dobry aktor, choć do klasy Kirka Douglasa mu brakuje. Douglas jest jeden, choć nie był ani przez moment tak cudnie muskularny i proporcjonalny jak Whitfield. Nadrabiał miną. A przed Whitfieldem jeszcze wiele projektów. Na pewno.

Tak więc narodziła nam się gwiazda i mamy nowy, ciekawy serial. Oby kolejne odcinki były tak mocne, jak pierwsze dwa. Oby scenarzystom starczyło weny, a Whitfieldowi siły na ofiarne i tak widowiskowe machanie mieczem. Tylko nie róbcie tego, co on na arenie, u siebie w domu… Wersja filmowa trwała 196 minut. A tu mamy 13 odcinków. Dadzą radę?
Jakby co, jest wersja filmowa „Spartakusa”, a w momencie załamki zostaje jeszcze taki filmowy „Ben Hur”. Też dawna historia, a jak cieszy i oko i serce, ale to już temat na inną opowieść…

Karolina Korwin-Piotrowska

04-07-2010
Komentarze Aby dodać komentarz, musisz się lub !
dwa_bratanki
04-10-2010 09:31
00
felt in luv her ... i wish this cute eyperts in other HBo sites too :)
anioleq
24-09-2010 23:13
00
Widzę u pani redaktor zamiłowanie, które sama podzielam... o Ben Hura tygryski lubią pogryzać nie tylko w święta...
Niestety nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca i za dalsze losy serialu jak i za głównego aktora musimy znowu trzymać mocno zaciśnięte kciuki... oby tym razem udało się ostatecznie.
Co chodzi o opinię zarówno względem starego dobrego Spartakusa Douglasa jak i nowego serialu, zgadzam się neimalże całkowicie z autorką.
Video
Artykuły
„Mr. Nice” to kawał fajnej historii, opowieść o pewnym pokoleniu, o subkulturze, o radości życia i kompletnym olaniu prawa, o władzy, życiu wyłącznie dla przyjemności, bez myślenia o konsekwencjach.
„Bez tajemnic” to ewenement w Polsce. Dowód na to, że można zrobić świetny serial.
Kate Winslet wielką aktorką jest i basta. Tak można już zakończyć ten tekst. Chyba nikt, kto obserwuje jej karierę, nie ma co do tego wątpliwości.
Zmarł Andy Whitfield, odtwórca roli Spartakusa w pierwszym sezonie serialu. Miał 39 lat.
Niby wiemy, kim był. Mały, bardzo zdolny i ambitny człowieczek, który wyrósł w londyńskich slumsach i zrewolucjonizował kino. Niby to wiemy, ale dziś jego nazwisko niestety jest coraz bardziej zapomniane.
Dla wielu dziwny facet z fajką, w długiej pelerynie. Inteligentny, ale z postępująca nerwicą natręctw. Zawsze z przyjacielem, Watsonem. Bez żony. Dziwak, Holmes. Po prostu Holmes. Dlaczego znowu odkurzać tę postać?
Po rewelacyjnej „Dynastii Tudorów”, porywającym „Rzymie”, coś nowego dla fanów historii. „Rodzina Borgiów”, jej burzliwe koleje, to materiał na serial. Świetny serial.
Nie jestem fanką filmów ani książek fantasy. Ale teraz wpadłam po uszy, choć sama się sobie dziwię, ale widać cuda się zdarzają. Po obejrzeniu pierwszego odcinka serialu „Gra o tron” jestem wściekła. Muszę czekać na następny…
Myślałam, że nigdy tego nie napiszę. Milla Jovovich to dobra aktorka, a nie tylko miła dla oka modelka i skandalistka. Dzięki filmowi „Czwarty stopień” jestem o tym przekonana. Jak i co do tego, że kosmici to poważny temat…
Umięśnione ciała. Pot. Krew. Wola walki. Brutalność i dramatyzm. Seks, duuużo seksu i pożądania. „Bogowie areny” dają to wszystko, a nawet więcej. Niemożliwe? A właśnie, że tak!
Od czasu słynnego „Długu” nie widziałam tak mocnego polskiego filmu. Choć szłam do kina pełna obaw, wychodziłam z niego pewna, że narodził się nam reżyser z krwi i kości oraz aktor, który godny niedługo będzie nazywania go „wielkim”. Ten reżyser to Komasa. Ten aktor to...
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Nowy „nakolanniczy film”, który znudzi nas śmiertelnie, ale będzie się wstyd, w imie politycznej poprawności, do tego przyznać? Czy raczej pierwsza od lat udana próba pokazania polskiej historii? Zdecydowanie to drugie.
Ma twarz podstarzałego dziecka. Urodę nienachalną i nieoczywistą. Nie rzuca się w oczy, ale talent aktorski ma za to najwyższej próby. „Zakazane imperium” jest dowodem na to, że ten aktor, który zwykle grał looserów, bandytów i wszelkie szemrane typy, doskonale czuje się w...
Bardzo trudno jest zrobić film poruszający tematykę etyczną w czasach, kiedy wszelkie granice dopuszczalności ludzkich czynów niebezpiecznie się przesunęły. Najlepsze scenariusze zwykle pisze jednak samo życie. Ono też napisało historię filmu, o którym nie mogę od kilku dni...
Ostatnio robi się modny. Warto więc wiedzieć, o co chodzi. W skrócie - jak w tym tytule - na scenę wchodzi facet albo kobitka i nawijają do mikrofonu. O życiu, seksie, pryszczach na tyłku, naszej polityce, celebrytach, głupich obyczajach, piciu wódki czy jedzeniu krewetek. O głupim...
Każdy z nas lubi oglądać seriale, choć nie każdy lubi się do tego przyznawać. Ich znaczenie rośnie. Ich bohaterowie stają się gwiazdami popkultury znanymi na całym globie. Aktor znany z serialu to teraz powód do dumy… Agnieszka Holland twierdzi wręcz, że seriale są lepsze od...
Dzisiaj cała plotkarska prasa żyje tym, jak wygląda, czy jeszcze chodzi, ile mu zostało życia… Zapominamy przy tym, że Michael Douglas to prawdziwy filmowy rekin, facet, który wytyczał nowe drogi w kinie, jakby przy okazji będąc bohaterem kronik towarzyskich.
Drew Barrymore. Charakterystyczny podbródek, szeroki uśmiech i wdzięk. Ma 35 lat. Jest znana odkąd skończyła 11 miesięcy - wtedy zagrała w reklamie jedzenia dla psów. Miała 7 lat, kiedy jej życie wywróciło się do gory nogami, bo zauroczony niewinną dziewczynką Steven Spielberg...
Właśnie przygotowuję program w telewizji o 66 niezapomnianych filmach…zadanie karkołomne, bowiem każdy ma takich ze sto. Ułożenie listy filmów to przysłowiowe „krwi koryto”, bo każdy ciągnie w swoją stronę. W końcu się udało, po bólach, ale jednak. Pewnie znajdzie się...
„Śluby panieńskie” w kinach. Choć dawno jestem po maturze, poszłam. Bardzo lubię wszystko, co zrobi Filip Bajon. Uważam, że gdyby Visconti urodził się nad Wisłą, nazywałby się Bajon, ten sam rozmach, fantazja i wyobraźnia oraz skłonność do nieokiełznanego, barokowego...
Niedawno ktoś mnie zapytał, co ma zrobić, bo na półce ma dwa filmy Viscontiego - „Śmierć w Wenecji” i „Zmierzch bogów” i nie wie, który wybrać, a słyszał, że Viscontiego znać trzeba...
Ostatnio zapytano mnie, czy znam jakieś „fajne filmy na lato, ale nie te, co lecą w kinach, bo w telewizji same powtórki, a do kina się nie chce albo daleko…”.