Mulligan przyznała, że nominacja do Oscara w kategorii Najlepsza aktorka pierwszoplanowa za rolę w skromnym filmie pt. „Była sobie dziewczyna”, zupełnie ją zaskoczyła. Była bowiem przekonana, że film trafi wyłącznie do wybranych kin na terenie Wielkiej Brytanii.
Gwiazda przyznała, że podczas najgorętszego okresu w Hollywood wsparcia i ochrony szukała u Firtha, który za rolę w filmie „Samotny mężczyzna” również otrzymał wiele nominacji.
„Byłam jak mała myszka w świetle reflektorów”, powiedziała. „Przez cały sezon chowałam się za Colinem Firthem i zarzekałam się, że nie chcę poznać nikogo sławnego. Muszę przyznać, że wraz z żoną troskliwie się mną zaopiekowali.”
Mulligan zdradziła również, że robiła wszystko, by nikt nie chciał z nią rozmawiać.
„Pewnego razu poszliśmy na przyjęcie pełne ludzi z branży”, wspomina. „Byliśmy tam jedynymi Brytyjczykami. Stanęliśmy więc w kącie, bo nie chcieliśmy z nikim rozmawiać. W tym celu roztoczyliśmy wokół siebie aurę wrogości. Było nas pięcioro. Wszyscy skuleni ze strachu. Piliśmy wino i tylko czasem ktoś rzucił pozostałym gościom groźne spojrzenie, by trzymali się od nas z dala.”
„Oczywiście nie chodziło o to, że wszyscy chcieli zamienić ze mną kilka słów, choć w przypadku Colina pewnie tak właśnie było. Wspominam to jako bardzo dziwne doświadczenie. Czułam się, jakby ktoś zaprosił mnie na to przyjęcie przez przypadek.”






































