Strona główna Program Magazyn Filmy i seriale Video | O HBO HBO GO Zamów teraz | Rejestracja Logowanie
Logowanie
Anuluj
Zaloguj sie do serwisu HBO

Jeżeli posiadasz już konto wpisz nazwę użytkownika i hasło i w pełni korzystaj z serwisu HBO

Zaloguj się Zapomniałem hasła
Zaloguj się z konta na Facebooku

Jeśli posiadasz konto na Facebooku możesz automatycznie założyć konto w serwisie HBO. Wystarczy, że klikniesz poniższy przycisk, a będziesz mógł się cieszyć pełnią możliwości serwisu HBO!

Rejestracja
Anuluj

Witamy w serwisie HBO Polska!

Dlaczego warto się zarejestrować?

Dopasuj serwis do siebie: stwórz listę twoich ulubionych programów, artykułów i materiałów video, ustaw powiadomienia, a także zapoznaj się z recenzjami filmów, które chcesz zobaczyć. Wyjątkowa oferta dla Ciebie: włącz się w wydarzenia specjalne, bierz udział w konkursach, grach i quizach i zdobywaj atrakcyjne nagrody. Twoja opinia jest dla nas ważna! Komentuj, włącz się w dyskusję, głosuj na najlepsze i najgorsze filmy, spieraj się z naszymi ekpertami.


Wypełnij poniższy formularz

zarejestruj się
    Możesz się także zalogować za pomocą swojego konta na Facebooku!
Dzisiaj w HBO:
20:10 Kwestia rozmiaru 21:45 Seksterapia 23:15 Luck, odc. 2
Artykuły
Problem z Sandrą B.

Problem z Sandrą B.

A A
Córka operowej śpiewaczki, wychowana w Niemczech, przebojem wjechała do świata filmu jako sexy kierowca z przypadku w filmie „Speed, niebezpieczna szybkośc’. Dziś laureatka Oskara, idolka Ameryki oraz bohaterka jednego z największych skandali obyczajowych w amerykańskim szołbiznesie ostatnich lat. I jak tu nie mieć z nią problemu?

Zabawna, ale nie powalająco piękna. Inteligentna, z klasą i autoironią. Mogłaby być drugą Julią Roberts. Aktorką, która może zrobić wszystko, zagrać nawet w słabszym filmie, albo zwyczajnie zniknąć, a i tak ją kochają. Z Sandrą Bullock jest inaczej. Jest w wieku Roberts, nawet ociupinkę starsza, ale dopiero teraz osiągnęła jej status. Choć to Roberts ostatnio na planach filmowych bywa rzadziej, bo ma rodzinę i nie lans, a dzieciaki jej w głowie.

Sandra zaczęła jak torpeda - „Speed”, „System” i „Ja cię kocham, a ty śpisz”. Wtedy była na szczycie, ale spadła z niego. Występ w drugiej częsci „Speed”, filmu tak złego, jak tylko można sobie wyobrazić, rola w „Miłość i wojna”, gdzie historyczny kostium uwierał ją jak za małe buty, a potem dramat alkoholiczki w „28 dni” to były czarne momenty. Tym czarniejsze, że następowały jeden po drugim, jakby Sandra uparła się, że z premedytacją zniszczy karierę. Nawet fajna rola w komedii „Dwa tygodnie na miłośc” z Hugh Grantem nie była przełomem. Bo - mimo wdzięku - grała kogoś młodszego od siebie, co było widać…jakby mało jej było przykładu Meg Ryan, która nie zauważyła, że nie może grać młodych dziewczątek. Potem „Miss Agent”. Jest kasowym sukcesem i jest zabawnie, ale nikt w takim filmie nie pyta o aktorstwo, bo nie o nie tu chodzi…

Jeszcze chwila, a Bulllock zostałaby kolejną ofiarą ageingu w Hollwyood. Czegoś, o czym się mówi coraz bardziej otwarcie, choć niemal każdy zaklina się, że tego nie widział. Aktorki w wieku po 30-stce mają tam fatalnie. Nie ma dla nich ról. A nie każda chce mieć twarz jak nabotoksowana maska i marzyć o roli w serialu.

Bullock ze swoim wdziękiem powoli zjeżdżała na bocznicę. Zagrała w „Bez skrupułów”, słynną pisarkę Harper Lee - film nie był kasowym sukcesem, ale Bullock była tam aktorka, a nie tylko rozbawiaczką. Cóż, jeśli w tym samym czasie zagrała w beznadziejnym „Domu nad jeziorem” i koszmarnym thrillerze „Przeczucie”. Nawet najzagorzalsi fani zaczęli mówić o końcu Sandry. Ale to inteligentna babka i wiedziała, że musi postawić wszystko na jedną kartę. „Narzeczony mimo woli”, „Wszystko o Stevenie” i „Wielki Mike. The Blind side”- to były filmy 2009 roku. Wszystkie były wielkimi sukcesami kasowymi, zarobiły ponad 500 milionów dolarów. Za „Narzeczonego mimo woli” Sandra dostała nominacje do nagrody Satelity za kreację komediową - była tam świetna. Silna kobieta sukcesu, biegająca w szpilkach od Louboutina, która udaje, że samotność to to, czego zawsze chciała. Jednak twarde amerykańskie przepisy imigracyjne zmuszają ją do fikcyjnego ślubu ze swoim podwładnym. Na szczęście chłopak bardzo przystojny, ma dużą i wpływową rodzinę… Sandra jest tu piękna, zabawna i bardzo ludzka. Taka, jaką ją kochamy. Swojska, ale nie tania. Wesoła, ale bez cienia rechotu.

Deszcz nagród spadł na nią za rolę w filmie „Wielki Mike”- ukoronowaniem nagród był Oscar dla najlepszej aktorki. Dzień wcześniej, jako jedna z nielicznych, odebrała osobiście „Malinę” dla najgorszej aktorki za rolę we „Wszystko o Stevenie”. Była przy tym zabawna aż do łez, trochę bezczelna i prowokująca, choć nie wiedziała, że nazajutrz odbierze Oscara...

Kiedy odbierała złotą statuetkę lśniła, była piękna i szczęśliwa, ale nie wiedziała, co ja czeka. Ta kobieta, która nie była bohaterka żadnych skandali, już niedługo miała się stać ważną postacią szokującego serialu, jakim zaczęły żyć światowe media. Okazało się bowiem, że jej mąż, Jesse james, konstruktor motocykli od dawna ją zdradzał i to z wieloma kobietami. Jak to zwykle w mediach bywa, codziennie niemal ujawniala się kolejna kochanka Jamesa. Jedna bardziej wytatuowana od drugiej i bardziej chętna do sprzedania intymnych szczegółów w prasie. On stał się pośmiewiskiem Ameryki i zapewne najbardziej znienawidoznym konstruktorem motocykli na ziemi, a Sandra? Ona najpierw zniknęła. Paparazzi próbowali zrobić jej jakiekolwiek nowe zdjęcia. Kiedy się to udało, zobaczylismy zmęczoną, zakrywającą twarz okularami kobietę, która zamiast świętować swój zawodowy sukces, musi unikać odpowiedzi na pytanie - A co pani teraz zrobi, pani Bullock? Pewnie dlatego skasowała cała trasę promocyjną filmu „Wielki Mike” po Europie.

Potem pojawiła się z adoptowanym synem na okładce magazynu „People”. To był jeden z najlepiej sprzedanych numerów tego pisma w historii.

Teraz wiadomo, że złożyła papiery rozwodowe i pan James na pewno nie ma powrotu do jej życia. Będzie samotnie wychowywać adoptowanego chłopca. „Ukochana Ameryki” zawodowo na razie sama odjechała na boczny tor i czeka. Oby znowu nie było z nią problemu…

 Karolina Korwin-Piotrowska

23-08-2010
Komentarze Aby dodać komentarz, musisz się lub !
szonszczyk
20-10-2010 11:23
00
Sandrę Bullock darzę tylko ciepłymi uczuciami, filmy z jej udziałem zawsze przyjemnie się ogląda, bez względu na to, czy jest to komedia romantyczna, kino sensacyjne czy thriller. Jej osobowość przekonała do siebie całe masy ludzi i nic dziwnego. mam nadzieję, że będę miała okazję oglądać ją jak najdłużej w przeróżnych produkcjach.
snajperek
06-10-2010 21:36
00
Po pierwsze Pani Karolino uważam Panią za nadzwyczajną osobę- podziwiam Pani intelekt i osobowość. Naprawdę.
Co do samego felietonu, to naprawdę dobry, choć mam kilka ale. Po pierwsze "Dwa tygodnie na miłość" BYŁ kasowym sukcesem. Film zarobił prawie 100 mln $ w USA i jeszcze raz tyle na świecie. To jest rewelacyjny wynik jak na komedię romantyczną. A co do związku Sandra-Jesse, to już po rozwodzie.
Wiem, że Pani raczej nie czyta komentarzy ale mimo to pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Pani programy
Maciej Drubkowski
http://sandra-bullock2.blog.onet.pl/
SweetSunnyD
27-09-2010 18:24
00
Im starsza tym lepsza. Nigdy nie widziałam jej gorszej kreacji. Sprawdza sie równie dobrze w komediach jak i dramatach. Co do zdrady, nie zrobiła z tego szopki a mimo tego wszyscy jej współczuja ze mna na czele.
uzytkownik
26-09-2010 23:40
00
cos jest w Sandrze Bullock, że jej filmy przyjemnie się ogląda :)
ploszka
26-09-2010 21:46
00
Wg mnie jest to jedna z lepszych aktorek współczesnych. Sprawdza się zarówno w dramacie, jak i w komedii. Umiejętnie stwarza świetne kreacje, które potrafią wzruszać jak i bawić. Oscar w jej rękach to jak najbardziej prawidłowa rzecz.
askarsgirl
26-09-2010 17:51
00
Świetny felieton, Pani Karolino. Sandrę Bullock pierwszy raz oglądałam w thrillerze "System". Nie był to jakiś wielce ambitny film, aczkolwiek miło mi się go oglądało. Zawsze kiedy puszczają go w telewizji, nie odmówię sobie i obejrzę po raz kolejny. Sandra w filmie jeszcze młodziutka była, ale już pokazała, że potrafi grać. Kolejny film, który obejrzałam z Sandrą był "Ja cię kocham, a Ty śpisz" - urocza komedia romantyczna. No i w 2001 roku nagle przyszło zagrać Sandrze agentkę, która dla dobra śledztwa musi wziąć udział w wyborach Miss. Tak jak pani Piotrowska wspomniała - "nikt nie pyta o aktorstwo", niemniej jednak uważam, że Sandra nie wypadła tak źle. Miało być śmiesznie i było. Tą rolą zaskarbiła sobie moją sympatię na dobre.
ratyzbona
25-09-2010 22:14
00
Bullock to typowy przykład aktorki którą lubi się na ekranie i poza nim - Bullock jest sympatyczna zarówno jako osoba udzielająca wywiadu jak i jako bohaterka komedii romantycznych. Takich aktorów lubimy i cieszymy się kiedy umieją zachować się z klasą ( moim zdaniem jej postępowanie w przypadku rozwodu było wręcz podręcznikowe) poza tym jest dobrą aktorką bo świadomą swoich możliwości i ograniczeń nie udającą kogoś kim nie jest ( dziwne sformułowanie w odniesieniu do aktora :).
I jeśli można prosić - nie ma po polsku słowa ,,ageing" - czasem w naszym języku musimy użyć kilku słów na coś co amerykanie mają jedno - wiem że jest pokusa żeby iść na skróty ale oprzyjmy się jej!
Sarge
24-09-2010 20:12
00
Akurat Sandrę Bullock bardzo lubię, kiedy usłyszałam, co się stało było mi jej bardzo żal... Jest fantastyczną osobą, świetnie gra i tak jak anioleq napisala wklada serce w to co robi a w dzisiejszych czasach to rzadkosc... mam nadzieje ze odbije sie od dna!
anioleq
24-09-2010 18:50
00
Ma świetny warsztat i mimo wielu lekkich ról w karierze, jest cenioną i bardzo rozpoznawalną aktorką. Nie widziałam jej w roli, w którą nie włożyłaby serca... nawet w tych kiepskich filmach widać włożoną przez nią pracę... na prawdę jej współczuję, że w takim momencie życia nagle wyszło na światło dzienne coś tak przykrego i raniącego... na prawdę mam nadzieję, że jej dobra passa zawodowa utrzyma się, a życie wróci do normy.
apanko
24-09-2010 18:33
00
Tak to już jest w życiu aktora - nigdy nic nie wiadomo. Jednego dnia mogą postawić nam posąg i wielbić nas jak nikogo innego bo zagraliśmy świetnie w dodatku w świetnym filmie i ze świetną obsadą, a następnego dnia jesteśmy zwykłymi, szarymi ludźmi. Bycie osobą sławną to bardzo ciężka praca i szkoda, że tak łatwo można to stracić, a ludzie czasem nie potrafią dać nam odetchnąć.
Artykuły
„Bez tajemnic” to ewenement w Polsce. Dowód na to, że można zrobić świetny serial.
Kate Winslet wielką aktorką jest i basta. Tak można już zakończyć ten tekst. Chyba nikt, kto obserwuje jej karierę, nie ma co do tego wątpliwości.
Niby wiemy, kim był. Mały, bardzo zdolny i ambitny człowieczek, który wyrósł w londyńskich slumsach i zrewolucjonizował kino. Niby to wiemy, ale dziś jego nazwisko niestety jest coraz bardziej zapomniane.
Dla wielu dziwny facet z fajką, w długiej pelerynie. Inteligentny, ale z postępująca nerwicą natręctw. Zawsze z przyjacielem, Watsonem. Bez żony. Dziwak, Holmes. Po prostu Holmes. Dlaczego znowu odkurzać tę postać?
Po rewelacyjnej „Dynastii Tudorów”, porywającym „Rzymie”, coś nowego dla fanów historii. „Rodzina Borgiów”, jej burzliwe koleje, to materiał na serial. Świetny serial.
Nie jestem fanką filmów ani książek fantasy. Ale teraz wpadłam po uszy, choć sama się sobie dziwię, ale widać cuda się zdarzają. Po obejrzeniu pierwszego odcinka serialu „Gra o tron” jestem wściekła. Muszę czekać na następny…
Myślałam, że nigdy tego nie napiszę. Milla Jovovich to dobra aktorka, a nie tylko miła dla oka modelka i skandalistka. Dzięki filmowi „Czwarty stopień” jestem o tym przekonana. Jak i co do tego, że kosmici to poważny temat…
Umięśnione ciała. Pot. Krew. Wola walki. Brutalność i dramatyzm. Seks, duuużo seksu i pożądania. „Bogowie areny” dają to wszystko, a nawet więcej. Niemożliwe? A właśnie, że tak!
Od czasu słynnego „Długu” nie widziałam tak mocnego polskiego filmu. Choć szłam do kina pełna obaw, wychodziłam z niego pewna, że narodził się nam reżyser z krwi i kości oraz aktor, który godny niedługo będzie nazywania go „wielkim”. Ten reżyser to Komasa. Ten aktor to...
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Nowy „nakolanniczy film”, który znudzi nas śmiertelnie, ale będzie się wstyd, w imie politycznej poprawności, do tego przyznać? Czy raczej pierwsza od lat udana próba pokazania polskiej historii? Zdecydowanie to drugie.
Drew Barrymore. Charakterystyczny podbródek, szeroki uśmiech i wdzięk. Ma 35 lat. Jest znana odkąd skończyła 11 miesięcy - wtedy zagrała w reklamie jedzenia dla psów. Miała 7 lat, kiedy jej życie wywróciło się do gory nogami, bo zauroczony niewinną dziewczynką Steven Spielberg...
Właśnie przygotowuję program w telewizji o 66 niezapomnianych filmach…zadanie karkołomne, bowiem każdy ma takich ze sto. Ułożenie listy filmów to przysłowiowe „krwi koryto”, bo każdy ciągnie w swoją stronę. W końcu się udało, po bólach, ale jednak. Pewnie znajdzie się...
„Śluby panieńskie” w kinach. Choć dawno jestem po maturze, poszłam. Bardzo lubię wszystko, co zrobi Filip Bajon. Uważam, że gdyby Visconti urodził się nad Wisłą, nazywałby się Bajon, ten sam rozmach, fantazja i wyobraźnia oraz skłonność do nieokiełznanego, barokowego...
Niedawno ktoś mnie zapytał, co ma zrobić, bo na półce ma dwa filmy Viscontiego - „Śmierć w Wenecji” i „Zmierzch bogów” i nie wie, który wybrać, a słyszał, że Viscontiego znać trzeba...