Strona główna Program Magazyn Filmy i seriale Video | O HBO HBO GO Zamów teraz | Rejestracja Logowanie
Logowanie
Zamknij
Zaloguj sie do serwisu HBO

Jeżeli posiadasz już konto wpisz nazwę użytkownika i hasło i w pełni korzystaj z serwisu HBO

Zaloguj się Zapomniałem hasła
Zaloguj się z konta na Facebooku

Jeśli posiadasz konto na Facebooku możesz automatycznie założyć konto w serwisie HBO. Wystarczy, że klikniesz poniższy przycisk, a będziesz mógł się cieszyć pełnią możliwości serwisu HBO!

Rejestracja
Zamknij

Witamy w serwisie HBO Polska!

Dlaczego warto się zarejestrować?

Dopasuj serwis do siebie: stwórz listę twoich ulubionych programów, artykułów i materiałów video, ustaw powiadomienia, a także zapoznaj się z recenzjami filmów, które chcesz zobaczyć. Wyjątkowa oferta dla Ciebie: włącz się w wydarzenia specjalne, bierz udział w konkursach, grach i quizach i zdobywaj atrakcyjne nagrody. Twoja opinia jest dla nas ważna! Komentuj, włącz się w dyskusję, głosuj na najlepsze i najgorsze filmy, spieraj się z naszymi ekpertami.


Wypełnij poniższy formularz

zarejestruj się
    Możesz się także zalogować za pomocą swojego konta na Facebooku!
Rodzina Borgiów

Rodzina Borgiów

Ogłada, czyli co nie wypada

A A
„Ci, co w obrusy nos smarkają złość czynią dobrym obyczajom.” (prawdopodobnie XV wiek)
Ci, co w obrusy nos smarkają złość czynią dobrym obyczajom

W czasach średniowiecza i renesansu indywidualizm był znacznie rzadszym towarem niż obecnie. Oczywiście, zawsze trafiali się ludzie, którzy kroczyli własną ścieżką, sami też określali granice swoich wyborów. W rodzinie Borgiów ich znajdziemy w osobach papieża Aleksandra oraz jego syna Cesarego. Jednakże ludzie przede wszystkim należeli do grup – do rodziny, której tradycje mieli pielęgnować i o której honor musieli dbać, do stanu, który dawał im pewne przywileje i ograniczenia, wreszcie do płci, która narzucała role, zależne od wieku czy majątku. Poza tymi grupami bardzo ciężko było w tamtych czasach żyć i poniekąd dlatego banicja stanowiła tak ciężką karą, porównywalną ze śmiercią. Pewna stara niewiasta, która została skazana na wygnanie z rodzinnych stron i nie mogła powrócić pod karą śmierci, oznajmiła, że wolałaby umrzeć, ponieważ będzie musiała żebrać na gościńcu i z daleka od krewnych czy sąsiadów, którzy mogliby ją wspomóc, z pewnością nie zdoła przeżyć zimy. Mimo że wcale nie było ich w Europie znowu tak wielu, ludzie renesansu żyli niejako „ciaśniej”. Tłoczyli się we wspólnych izbach, jedli z jednej miski, w podroży pokornie kładli się spać w jednym łóżku z nieznajomymi. Nikogo to nie dziwiło.

Rozrywki również były głównie stadne i raczej egalitarne: elity nie oddzieliły się jeszcze w pełni od ludu, więc podczas weneckiego karnawału doża w przebraniu odwiedzał domy mieszczan, a księża potrafili pląsać z wiernymi i bawić ich niezupełnie przystojnymi opowiastkami. Jasne, że istnieli ludzie ukształtowania na dworach czy uniwersytetach, którzy znali również inną kulturę – kulturę ksiąg, sięgającą Arystotelesa, prawa rzymskiego, teologii Ojców Kościoła – lecz kiedy się już oderwali od manuskryptów, i oni z przyjemnością słuchali wiejskich ballad i śmiali się, słuchając tych samych żartów, które bawiły bywalców karczm. W sferze kultury byli jakby dwujęzyczni i oboma językami władali równie swobodnie, bo dopiero w XIX wieku te dwie kultury rozejdą się całkowicie.

Nie znaczy to jednak, że elity nie czyniły nic, by się odróżnić się od plebsu. Przeciwnie, na bardzo wiele sposobów podkreślały swoją odrębność i przywileje, wpisując je w mnóstwo rozmaitych kodów, także wizualnych, bo przecież szlachcic nie mógł wyglądać tak samo jak wieśniak czy mieszczanin. Zatem zakazywano niższym stanom noszenia kosztownych tkanin, ozdób czy kosztowności – a wszystko po to, żeby było wiadomo, kto jest kim. Sposobem podkreślania swojej odrębności był również sposób zachowania, więc z dawien dawna powstawały księgi, pełne pouczeń dla dobrze urodzonych młodzianków, którzy chcieli lub powinni nauczyć się ogłady. Do tego gatunku należy również osławiony „Dworzanin” Baldassara Castiglione, przetłumaczony i przystosowany do polskich realiów przez Łukasza Górnickiego.

Jakież zatem rady mieli doświadczeni i obyci mistrzowie dobrego stylu? Ano na przykład, ponieważ do wspólnego półmiska sięgano prawą ręką, wysmarkać w dobrym stylu należało się ręką lewą. Chustki do nosa pojawiają się dopiero w XVI wieku i są początkowo dobrem rzadkim i wyszukiwanym. Przydają też prestiżu, dlatego szlachetne damy włoskiego renesansu noszą te kosztowne, bogato haftowane chusteczki przy pasku sukni, żeby wszyscy mogli podziwiać ogładę oraz wytworność ich właścicielek. Dla porządku dodam również, że należało się odwrócić od stołu, żeby podczas wysmarkiwania nie spadło na niego nic nieapetycznego. Nie należało również pluć nad stołem lub na stół, bo to, żeby w ogóle nie spluwać, nie mieściło się w głowach nawet największych estetów i myślicieli. Jeszcze na początku XVII wieku Giovanni dalla Casa, arcybiskup Beneventu z niemałym podziwem pisze, że słyszał, jakoby istniały gdzieś tak cywilizowane narody i zdolne do takiej wewnętrznej kontroli, że w ogóle nie spluwają, tylko łykają ślinę.

Nieelegancko było również żreć bez umiaru i sięgać po najlepsze kąski czy wiercić się na krześle. ‘Jeśli ktoś koniecznie musi się podrapać, niechże czyni to lewą ręką, bo prawą nabiera jedzenie ze wspólnej misy.’ Szlachetni i zamożni panowie mogli liczyć na osobne talerze, jednakże większość narodu jadała po prostu z płaskich deseczek albo kromek chleba, które nazywano quadrami. Pojawiają się z wolna chustki, ale nie mocuje się ich jeszcze pod brodą, lecz przewiesza przez lewe ramię lub rękę. W te chustki należało wypluwać dyskretnie, jeśli natrafiło się na coś zupełnie niejadalnego (co w tamtych wygłodniałych czasach nie mogło się raczej trafiać zbyt często).

A co, jeśli człowiek się już najadł i napił do nieprzytomności? Jeśli biesiadnik jest wzdęty, nie powinien z całej siły zaciskać pośladków, co jest niedobre dla zdrowia, tylko pofolgować sobie, tłumiąc paskudne odgłosy symulowanym kaszlem. Ponadto nie należał się obnażać w obecności innych ani gmerać pod swoimi szatami. Jeśli jednak człowiek czuł nieprzyjemny nacisk na pęcherz, powinien się wysikać, tyle że w odosobnieniu. Z tym odosobnieniem musiało poniekąd bywać różnie, bo wśród rad na temat właściwego zachowania znajdziemy i tę, że nie należy się wylewnie witać z kimś, kto właśnie sika lub defekuje, znacznie lepiej wstydliwie odwrócić wzrok i udać, że się go nie zauważyło.

Dla czytelnika z XXI wieku uderzająca jest swoboda, z jaką renesansowi autorzy omawiają delikatne i nader cielesne kwestie. Ciało, jego rozmaite potrzeby, wonie i wydzieliny, nie stały się jeszcze tabu, chociaż elity już zaczynają je kształtować, żeby jak najskuteczniej odróżniać się grubiaństwa plebsu. Maniery nabierają znaczenia. Zaczyna się bowiem wielki, długotrwały proces zacierania tej części ludzkiej natury, która wydawała się najbliższa zwierzętom. Pewne czynności stają się wstydliwe i mimo że nadal mówimy o nich bez skrępowania, wolimy jednak oddawać się im w samotności. Jednakże uczty z czasów Aleksandra Borgii nie są po prostu naszymi imprezami w nieco bardziej ekstrawaganckich strojach. Ci dworscy, eleganccy panowie z portretów Rafaela dramatycznie się różnili od nas manierami. I zresztą nie tylko manierami.

 

Anna Brzezińska
historyk średniowiecza, pisarka

 

 

 

 

 

Powiązane artykuły autorki:
Rzym – miasto kurtyzan
'Bóg dał nam papiestwo. Zabawmy się!' (Leon X)
Trucizna, czyli skrytobójstwo na sposób włoski
Książę, który zmienił świat
Weselne dzwony
Żołnierze Fortuny

Komentarze Aby dodać komentarz, musisz się lub !
Brak komentarzy. Twoja opinia może być pierwsza.
Dzisiaj w HBO:
20:10 Nawet deszcz 21:55 Dwie ekipy 23:40 Milion dolarów
Zamknij