Jeżeli posiadasz już konto wpisz nazwę użytkownika i hasło i w pełni korzystaj z serwisu HBO
Jeśli posiadasz konto na Facebooku możesz automatycznie założyć konto w serwisie HBO. Wystarczy, że klikniesz poniższy przycisk, a będziesz mógł się cieszyć pełnią możliwości serwisu HBO!
Zaloguj się![]() |
Pewna królewna poślubiła księcia, kiedy miała cztery lata, ale jak się można domyślać, nawet w tamtych paskudnych czasach dzieci nie żyły ze sobą jak mąż z żoną. | ![]() |
Owszem, spotykali się. Królewna mieszkała u rodziców księcia, książę u rodziców królewny – i może nawet zaprzyjaźnili się ze sobą. Niestety, ojciec królewny umarł, zanim małżeństwo zostało skonsumowane, a jej nowi opiekunowie mieli zupełnie inne plany matrymonialne wobec młodej dziedziczki. Wybrali jej na męża człowieka starszego, przy tym poganina, co specjalnie nie ucieszyło królewny: swojego narzeczonego znała i lubiła, a obcy i starszy poganin jakoś nie napawał jej życzliwością. Królewna miała już wtedy jedenaście lat, a książę czternaście, małżeństwo mogło zatem zostać skonsumowane, a wówczas anulowanie go – i ślub ze starszym zalotnikiem – byłoby naprawdę bardzo trudne. Młodzi postanowili zatem połączyć się ostatecznie i wyznaczono nawet datę konsumpcji związku, ale kiedy książę przybył na zamek, opiekunowie królewny po prostu nie wpuścili go do sypialni i wyprosili z zamku. Zrozpaczona królewna zerwała ze ściany topór i usiłowała się poprzez zamkowe wrota wyrąbać do męża, ale opiekunowie przemówili jej do rozsądku, bo zachowanie to zupełnie nie licowało z jej godnością. Książę, obawiając się o swoje życie, wyjechał z miasta, a królewna poddała się woli możnych i poślubiła wybranego przez nich starszego poganina.
Tą królewną była Jadwiga Andegawenka, królowa żona Władysława Jagiełły, który przyjął chrzest, żeby ją poślubić i związał Litwę unią z Polską. Księciem był Wilhelm Habsburg, austriacki książę, który zapisał się w annałach pod przydomkiem Życzliwy. Podczas zaślubin Jadwiga miała dwanaście lat, Jagiełło zaś – trzydzieści pięć i nie wydaje się, żeby było to jedno z najbardziej udanych małżeństw wszech czasów. Królowa odwracała się od króla z wstrętem, modliła się za to żarliwie i oddawała dziełom miłosierdzia. Król objeżdżał państwo, prowadził skomplikowaną grę polityczną, wiele polował. Żyli obok siebie, ale przecież nikt nie oczekiwał od nich miłości.
W czasach Borgiów małżeństwa negocjowano bowiem jak kontrakty polityczne i właściwie wiele z nich było kontraktami politycznymi. Nie łączyły się dwie zakochane w sobie osoby, tylko dwa rody, które miały wspólne interesy, postanowiły się połączyć sojuszem czy umacniały swoją pozycję. Kobiety miały te związki przypieczętować i często zdarzało się, że poznawały swoich oblubieńców dopiero w dniu ślubu. W niższych warstwach społecznych było oczywiście inaczej, bo ludzie zwykle wybierali sobie małżonków we własnym kręgu, a wsi i miasta były w tamtych czasach niewielkie, więc wszyscy i tak się znali, spotykali w kościele czy na jarmarkach. Jednakże i tam związek dotyczył dwóch rodzin, ich bogactwa i prestiżu, więc nie można go było powierzać oczadziałym z miłości szczeniakom. Córki kupców czy rzemieślników były od dziecka uczone posłuszeństwa i pokory, i rozumiały, że o wyborze małżonka decydują rodzice czy opiekunowie. Niektóre panny w Rzeczpospolitej obojga narodów zastrzegały sobie, że po owdowieniu (a to dosyć prawdopodobna perspektywa, bo statystyczne “i nie opuszczę Cię aż do śmierci” trwało w tamtych czasach jakieś siedem lat) będą chciały samodzielnie wybrać sobie drugiego męża. Jednakże i tu musiały wybierać rozważnie, żeby nie gorszych sąsiadów i zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim dzieciom, jeśli je miały – i dlatego właśnie wdowy po majstrach poślubiały czeladników męża. Musiały dbać o warsztat, który zapewniał wyżywienie całej rodzinie.
Lukrecja Borgia nie była wyjątkiem. I nie jest dziwne, że nie buntowała się przeciwko wyborom swojego ojca (chociaż po prawdzie ze źródeł nie wynika, żeby jej pierwszy mąż był tak oślizłą kreaturą jak Giovanni Sforza z serialu). Całe wychowanie i nauczanie moralne Kościoła – nawet jeśli nauczał tatuś papież, skądinąd niestanowiący wzoru cnót moralnych – przygotowywało ją do tego małżeństwa. Wiedziała, że ma być posłuszną i wierną żoną, a nade wszystko urodzić dzieci, ponieważ, wedle słów Św. Pawła, kobiety są zbawiane przez rodzenie dzieci. Z całkiem świeckich powodów te dzieci też były potrzebne, wszak ktoś musiał dziedziczyć tron czy bankierską szkatułę, i czasami dopiero narodziny syna, dziedzica korony, przesądzały o trwałości małżeństwa, o czym nader dobitnie przekonało się kilka żon Henryka VIII. A i małżeńska historia Lukrecji Borgii dopiero się zaczyna...
![]()
Anna Brzezińska
historyk średniowiecza, pisarka
Powiązane artykuły autorki:
Rzym – miasto kurtyzan
'Bóg dał nam papiestwo. Zabawmy się!' (Leon X)
Trucizna, czyli skrytobójstwo na sposób włoski
Książę, który zmienił świat
Żołnierze Fortuny
Ogłada, czyli co nie wypada